niedziela, 20 maja 2012

IMAGIN ZAYN PART I

Siedziałam na parapecie, obserwując płatki śniegu, które topiąc się powoli spływały po szybie. Chwyciłam długopis, leżący na stosie książek i narysowałam na nadgarstku znak nieskończoności. Sama nie wiem co miał oznaczać. Były ferie. Nie miałam wielu przyjaciół, no dobra, miałam jedną przyjaciółkę. Właśnie- miałam. Teraz to już przeszłość, straciłam ją, bo jestem fanką One Direction. Nie powinna mnie oceniać za to, jakiej muzyki słucham, ale niestety ludzie to hipokryci, wolę być sama, niż z mnóstwem ludzi, którzy są fałszywi. Byłam nieszczęśliwa, naprawdę nieszczęśliwa. To nie była chwilowa zmiana humoru, dorastanie i te sprawy. 
Wybiła północ. Nie, nie zamieniłam się w syrenkę. Teoretycznie, jak każda normalna nastolatka powinnam cieszyć się jak małe dziecko, bo ten dzień już się zaczynał. Zaczynał się dzień, kiedy miałam wreszcie ich poznać. Nigdy nie byłam jakoś specjalnie biedna, dlatego miałam wejściówkę VIP. W końcu znużył mnie sen i ze słuchawkami w uszach usnęłam na parapecie, otulona szlafrokiem. 
„It's time to get up in the morning, morning...”- obudził mnie budzik równiutko o siódmej rano. Sama nie wiem, czemu nastawiłam go na tak wczesną godzinę, z resztą z nerwów pewnie i tak nie mogłabym spać dłużej. 
A co jak przed nimi stanę i nie wydukam nawet nędznego „Hi”? A co jak zaliczę jakąś gafę? Znając moje szczęście w ostatnim czasie, to bardzo możliwe. Wygramoliłam się z łóżka i powędrowałam do kuchni, po drodze witając się z mamą. Próbowałam usmażyć jajecznicę, co oczywiście zakończyło się wielką plamą z żółtka na pidżamie. Zajadałam się śniadaniem przy melodyjnych dźwiękach „Cold coffee” Eda Sheeran'a. Poszłam do siebie, włączyłam Facebooka, ale jak zazwyczaj, nie miałam z kim rozmawiać. Twitter? Niall, Liam, Louis, Zayn i Harry. Wszystko byłoby pięknie, ba! Cudownie! Szkoda tylko, że mnie nie follują...
Zanim się obejrzałam, była już 14! Ten czas przeleciał mi między palcami, praktycznie nic nie zrobiłam. Wszystko świetnie, gdybym za dwie godziny nie szła na koncert... W pośpiechu wskoczyłam pod prysznic, oczywiście nie obyło się bez śpiewania do baterii. Zrobiłam delikatny, minimalistyczny makijaż, jeśli można nim nazwać kilkanaście setnych grama pudru i odrobinę maskary. Wrzuciłam na siebie czarne rurki, koszulkę z GN'R, a do tego stare, dobre Conversy. Przeczesałam moje jeszcze wilgotne włosy, ubrałam płaszcz, bo myślę że nie wyglądałabym najnormalniej półnaga w środku lutego i wyszłam z domu. Miałam jeszcze godzinę do koncertu. Niestety, nie byłam zbyt rozeznana jeśli chodzi o plan Londynu, dlatego przez dobre 15 minut szukałam stacji metra. Na szczęście zdążyłam na czas znaleźć się pod halą, gdzie miało spełnić się moje marzenie ostatnich miesięcy. Weszłam oczywiście bez kolejki i udałam się pod scenę. Koncert trwał w najlepsze, dostałam kilka uśmiechów od Zayna, a Harry puścił mi oczko. Powtarzam, każdy normalny człowiek o zdrowych zmysłach dostałby ataku fangirlingu, a ja? A ja przygnębiona kołysałam się w rytmach „Taken”. Chłopcy pożegnali się z nami „Torn”, po czym zeszli ze sceny. Udałam się za pozostałymi pięcioma, może sześcioma dziewczynami, które tak jak ja miały zaraz z nimi porozmawiać, spędzić z nimi czas. Szłam ciemnym korytarzem, nie wychylając się zbytnio. Zbliżyliśmy się do pomieszczenia, gdzie czekali chłopcy. Wszystkie dziewczyny skakały i piszczały, co szczerze mówiąc irytowało mnie niezmiernie, a ja jak sierotka Marysia stałam w koncie ze łzami w oczach. Niestety, reszta fanek chyba nie chciała dać mi szansy porozmawiania z chłopcami. W końcu przykucnęłam i czekałam, aż przejdzie im głupawka i pozwolą mi ruszyć się z miejsca. Siedziałam w koncie, próbując się uspokoić. Spojrzałam przed siebie i zobaczyłam Zayna udającego się w moim kierunku. „Dobra Kaśka! Zayn Malik właśnie się do ciebie zbliża, a ty zapłakana, jak święta krowa siedzisz w koncie i rozpaczasz”- pomyślałam. Zakręciło mi się w głowie i myślałam, że to mój koniec, że zaraz najnormalniej w świecie zejdę na zawał. Zayn Malik we własnej osobie kucnął przy mnie. Kucnął przy czternastolatce z rozmazanym tuszem. Ot tak, kucnął sobie i zaczął ze mną rozmawiać, oczywiście jak to ja nie pomyślałam o tym, żeby wstać i musiał wyciągnąć do mnie rękę.
-Dlaczego płaczesz? Sądziłem, że podobał ci się koncert. Wiesz ile osób chciałoby być na twoim miejscu?
-Przepraszam, wiem że teoretycznie jak każdy człowiek o zdrowych zmysłach powinnam teraz fangirlingować, ale po prostu nie potrafię.
-Dlaczego? 
-Wiesz dlaczego? Na pewno chcesz to wiedzieć? Tak więc dlatego, że widzę was pierwszy i ostatni raz, a kocham was tak desperacko, że nie mogę pogodzić się z tą myślą. Możesz mi powiedzieć, jak mam być szczęśliwa?
-Skąd wiesz co przyniesie los? Jak potoczy się twoje życie? Nie możesz przewidzieć przyszłości, jak bardzo byś tego nie chciała. 
-Co masz na myśli?
I wtedy chwycił mnie za rękę i zaprowadził do samochodu. Było to chyba najdziwniejsze, co kiedykolwiek przeżyłam. Zayn Malik mnie uprowadził, ot tak po prostu mnie porwał.
Nie wiedziałam co się dzieje. Siedziałam z nim w samochodzie, jako pasażer oczywiście i jechaliśmy, na moje oko pół godziny, może więcej. Dojechaliśmy na miejsce. Miejscem tym okazał się być mały rynek. Wydawało mi się, jakby perfidnie wyrwany z „Alicji w krainie czarów” lub innej bajki. Stare kamieniczki przypominające domki dla lalek i puste alejki, nawet żywej duszy. Byłam trochę zmieszana, w końcu niecodziennie Zayn Malik porywa cię do bajkowego świata. Trochę myślałam nad tym, co się dzieje i nad tym, czy zrobił to po prostu z litości, kiedy moje filozoficzne wywody przerwał chłopak pytając mnie co chcę zjeść. Nie powiem, zdziwiło mnie to, bo była już blisko dwunasta w nocy i wydaje mi się, że żaden normalny człowiek nie je o tej porze. Wtedy Zayn zapukał do okienka pewnej kamienicy, z którego po chwili wynurzył się przemiły, starszy pan. Nie wiem, czy udawał, czy nie, ale była to najmilsza osoba jaką w życiu spotkałam.
-No to co sobie życzysz?
-Eem, wiesz... 
- W takim razie poproszę dwie zapiekanki, najlepiej z podwójnym serem.
Kolejną rzeczą, która mnie zaskoczyła, było to że Zayn Malik kupuje zapiekanki od ulicznych sprzedawców.
Dachy kamienic pokrywał śnieg, a ja trzęsłam się z zimna zajadając się zapiekanką. Gdy znaleźliśmy ławkę Zayn zdjął płaszcz i mnie nim okrył. Siedzieliśmy nie odzywając się do siebie nawet słowem. Myślałam, że moje nogi zaraz odpadną, ale jednocześnie miałam ochotę uciec jak gdyby nigdy nic. Wiem, wiem. Kto normalny ucieka z objęć Zayna Malika. W końcu nie wytrzymałam i powiedziałam:
-To z litości, prawda?
Chłopak przez chwilę siedział w bezruchu i wyglądał, jakby zobaczył co najmniej kosmitę , po czym zbliżył się do mnie i oparł moją głowę na swoim ramieniu. Nie powiem, że nie podobało mi się to, jak na mnie patrzył, ale czy to aby na pewno się dzieje? Czy to może wytwór mojej wyobraźni? 
-Ja nadal czekam na odpowiedź. Idę sobie na koncert, ty mnie tak beztrosko porywasz i myślisz, że to normalne? Jestem tylko zwykłą fanką. A ty co? A ty jesteś jednym z celebrytów, który ma ponad pięć milionów żon na całym świecie. Poza tym masz dziewiętnaście lat? A ja? A ja mam czternaście, słyszysz? CZTERNAŚCIE- powiedziałam podniosłym tonem. 
Czułam, że coś jest nie tak, że coś zaraz się wydarzy. Znowu siedziałam w bezruchu, ze spuszczoną głową nerwowo zdrapując lakier z paznokci. Nagle stało się coś, o czym mogłabym co najwyżej śnić, chociaż nie wiem, czy nawet najpiękniejszy sen byłby w stanie przedstawić to w taki sposób. Zbliżył się do mnie i po prostu mnie pocałował, jak gdyby nigdy nic, pocałował fankę, którą zna od blisko dwóch godzin, po czym podniósł się z ławki, chwycił za rękę i zaprowadził z powrotem do samochodu, w którym jak zawsze musiałam usnąć. Rano obudziłam się na tylnym siedzeniu, z głową na jego kolanach. Otworzyłam oczy, a on na mnie patrzył tymi pięknymi, brązowymi oczami. Po prostu perfidnie patrzył na mnie, jak na ósmy cud świata. Wtedy znowu zamknęłam oczy i udałam się do krainy Morfeusza....
~~o~~o~~o~~o~~o~~o~~o
Wiele osób prosiło, żebym napisała drugą część, tak więc dobrze, napiszę, ale pojawi się na blogu.:)
PROLOG OPOWIADANIA JUŻ DZIŚ WIECZOREM! :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz